Wielu ludzi kieruje się w życiu wyłącznie dążeniem do zysku, prestiżu lub władzy. W konsekwencji niejeden zamyka się w wewnętrznym odosobnieniu, inni zaś są nadal umyślnie dyskryminowani z powodu swojej rasy, narodowości lub płci, a jednocześnie nędza spycha wielkie masy ludzkie na margines życia społecznego albo wręcz na krawędź zagłady.
Jan Paweł II,
Orędzie na XXIX Światowy Dzień Pokoju, 1997 [ czytaj ]
Wrażliwość na ludzką krzywdę i nędzę, walka z niesprawiedliwością społeczną, niezgoda na wykluczanie różnych osób i grup z życia społecznego stanowią stały element myśli Jana Pawła II. Jest on zakorzeniony w jego personalizmie, który zakłada, że każdy człowiek jest osobą spełniającą się przez wolne i rozumne działania. Jedynym zaś właściwym sposobem odniesienia jednej osoby do drugiej jest miłość. Ubóstwo fizyczne czy duchowe godzi bezpośrednio w wartość osoby, nie pozwalając jej na godne życie i rozwój. Ubóstwo odbiera człowiekowi zdolność do samostanowienia i panowania nad swoim losem. Zdaje go na łaskę innych, ich dobrej woli, co może być drogą do uprzedmiotowiania człowieka – w sytuacji ubóstwa czy nędzy człowiek nie jest już panem swojego życia, nie decyduje o sobie, ale jest całkowicie zależny – nawet w swej biologicznej egzystencji – od woli innych. Ubóstwo depersonalizuje.
Jednym więc z naczelnych wysiłków społeczeństwa powinna być walka z ubóstwem i wykorzystywanie wszystkich możliwych środków, aby jak największa liczba ludzi żyła w stanie, w którym ich podstawowe potrzeby, nie tylko biologiczne, ale i społeczno-kulturalne zostałyby zaspokojone. Ubóstwo z natury rzeczy jest stanem negatywnym, ukazuje słabość, a często postępujący upadek danego społeczeństwa czy państwa. Idąc za katolicką nauką społeczną, Karol Wojtyła wyróżnia różne stany, w których może znajdować się człowiek, jeśli weźmiemy pod uwagę jego stosunek do dóbr zewnętrznych. Są to zbytek, dobrobyt, minimum egzystencji oraz ubóstwo. Poniżej stanu ubóstwa mamy jeszcze nędzę, czyli stan, w którym człowiek nie dysponuje środkami potrzebnymi do utrzymania życia. Nędza jako zjawisko społeczne jest prawie zawsze niezależna od woli jednostek – jest następstwem złego ustroju gospodarczego bądź jakiegoś zbiorowego kataklizmu (wojna, susza). Nędzy można więc zaradzić poprzez odpowiednie reformy ustrojowe lub przez dobroczynność i szeroko rozumianą pomoc humanitarną.
Jednym z najbardziej doniosłych aspektów myśli Jana Pawła II, które odnoszą się nie tylko do walki z ubóstwem, ale do swoistej filozofii życiowej i rewolucji we wrażliwości społecznej, jest wprowadzona przez niego kategoria „opcji na rzecz ubogich”. Jej istotą jest, z jednej strony umożliwienie ludziom przezwyciężenia stanu ubóstwa i podjęcie odpowiedzialności za swoje życie, z drugiej zaś kierowanie się specjalną formą pierwszeństwa (uprzywilejowania) w zwracaniu uwagi na potrzeby osób ubogich. Jak pisał w 1987 r.: „Dziś, gdy kwestia społeczna nabrała wymiarów światowych, owa miłość preferencyjna oraz decyzje, do jakich pobudza, nie mogą nie obejmować wielkich rzesz głodujących, żebrzących, bezdomnych, pozbawionych pomocy lekarskiej, a nade wszystko niemających nadziei na lepszą przyszłość; nie można nie brać pod uwagę istnienia tych rzeczywistości”.
Opcja ta bezpośrednio wyrasta z personalizmu głoszonego przez Jana Pawła II, który każdego człowieka stawia ponad wszelkiego rodzaju dobrami czy instytucjami społecznymi. Człowiek jest, wedle Jana Pawła II, naczelną wartością życia społecznego i nigdy nie może być potraktowany jako obciążenie czy balast stanowiący przeszkodę w rozwoju społecznym. Dlatego, jak podkreślał Jan Paweł II w 1991 r., „będzie musiał zniknąć ten typ mentalności, która ubogich – ludzi i narody – traktuje jako ciężar i jako dokuczliwych natrętów”.
Ubóstwo materialne jest najbardziej widoczne i dotkliwe. W swojej skrajnej postaci przejawia się w marginalizacji całych grup społecznych, krajów czy regionów świata. Takie ubóstwo ma charakter strukturalny, wymaga działań na arenie międzynarodowej i głębokich zmian systemowych. Jan Paweł II zwracał szczególnie uwagę na rosnące rozwarstwienie ekonomiczne i kulturalne na świecie między bogatą Północą a biednym Południem, na mechanizmy wyzysku ubogich, problem zadłużenia krajów Trzeciego Świata czy słabość organizacji międzynarodowych.
Jak we właściwy sposób należy myśleć o walce z ubóstwem? Przede wszystkim należy uznać, że jest ono problemem globalnym, dotykającym, mniej lub bardziej, każdego z nas. Nie można ubóstwa zamknąć w określonym kraju, strefie geograficznej czy grupie społecznej i uważać je za odizolowaną rzeczywistość. Jak zauważył papież w 1987 r.: „(…) powinno być oczywiste, że rozwój albo stanie się powszechny we wszystkich częściach świata, albo ulegnie procesowi cofania się również w strefach odznaczających się stałym postępem”. Im szybciej więc nastąpi poprawa jakości życia ludzi i zostaną im zapewnione możliwości zaspokojenia ich podstawowych potrzeb życiowym, tym szybciej jako społeczeństwo globalne będziemy żyć w bardziej bezpiecznych i ludzkich warunkach. Potrzeba do tego swoistej rewolucji moralnej, do której nawoływał Jana Paweł II, potrzeba przemiany serc i budowania świata na innych wartościach niż ekonomiczne i polityczne. Potrzebna jest miłość i solidarność. Miłość każe nam widzieć w każdym człowieku osobę, która powinna godnie żyć i rozwijać się, a solidarność skłania nas, aby ci, którzy mają więcej, dzielili się z tymi, którzy mają niewiele. Zamykanie się więc na ubogich, tylko nasila problem ubóstwa i w tym znaczeniu, jak wskazywał Jan Paweł II w 2005 r., „dobro narodów afrykańskich stanowi niezbędny warunek osiągnięcia powszechnego dobra wspólnego”.
Diagnozę Jana Pawła II podziela też papież Franciszek pisząc w swoim ostatnim dokumencie Fratelli tutti [ czytaj ] z października 2020 r.:
„Wzajemna pomoc między krajami ostatecznie przynosi korzyści wszystkim. Kraj, który rozwija się w oparciu o swoje podwaliny kulturowe, jest skarbem dla całej ludzkości. Potrzebujemy budzić świadomość, że dziś albo wszyscy się ocalimy, albo nikt się nie ocali. Ubóstwo, degradacja, cierpienia jakiegoś obszaru ziemi są milczącą pożywką dla problemów, które w końcu dotkną całą planetę. Jeśli niepokoimy się wyginięciem niektórych gatunków, to powinniśmy zadręczać się myślą, że wszędzie są osoby i ludy, które nie rozwijają swojego potencjału i swego piękna z powodu ubóstwa lub innych ograniczeń strukturalnych. Ponieważ to doprowadza do zubożenia nas wszystkich”.
dr Bartosz Wieczorek
Instytut Badań Naukowych – Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie
źródło: centrumjp2.pl
