SALVIFICI DOLORIS – o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia

Cierpienie z pewnością należy do tajemnicy człowieka. Może nie tak jak on otoczone jest tą tajemnicą – tajemnicą szczególnie nieprzeniknioną.

List apostolski
SALVIFICI DOLORIS
Ojca Świętego Jana Pawła II
o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia

Czcigodni Bracia w biskupstwie, umiłowani Bracia i Siostry w Chrystusie!

I. WSTĘP

1. „W moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” [1] – pisze św. Paweł Apostoł, odsłaniając zbawczą wartość cierpienia.

Słowa te zdają się znajdować u kresu długiej drogi poprzez cierpienie wpisane w dzieje człowieka i naświetlone Słowem Bożym. Mają te słowa wartość jakby definitywnego odkrycia, któremu towarzyszy radość – i dlatego Apostoł pisze: „Teraz raduję się w cierpieniach za was”. [2] Radość pochodzi z odkrycia sensu cierpienia – a odkrycie to, chociaż jest jak najbardziej osobistym udziałem piszącego te słowa Pawła z Tarsu, jest równocześnie ważne dla innych. Apostoł komunikuje swoje odkrycie i cieszy się nim ze względu na wszystkich, którym może ono dopomóc – tak jak jemu pomogło – w przeniknięciu zbawczego sensu cierpienia.

2. Temat: „cierpienie” – pod kątem tego właśnie zbawczego sensu – zdaje się głęboko wchodzić w kontekst Roku Odkupienia jako nadzwyczajnego Jubileuszu Kościoła i ta też okoliczność przemawia za jego podjęciem w tym właśnie czasie. Niezależnie od tego jest to temat ogólnoludzki, który towarzyszy człowiekowi pod każdym stopniem długości i szerokości geograficznej – niejako współistnieje z nim w świecie – i dlatego stale i wciąż na nowo domaga się podjęcia. Wprawdzie Autor Listu do Rzymian napisał, że „całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, [3] wprawdzie człowiekowi znane są i bliskie cierpienia osobników świata zwierzęcego – tym niemniej to, co wyrażamy w słowie „cierpienie”, wydaje się szczególnie współistotne z człowiekiem. Jest tak głębokie, jak człowiek – właśnie przez to, że na swój sposób odsłania głębię właściwą człowiekowi i na swój sposób ją przerasta. Cierpienie zdaje się przynależeć do transcendencji człowieka: jest jednym z tych punktów, w których człowiek zostaje niejako „skazany” na to, ażeby przerastał samego siebie – i zostaje do tego w tajemniczy sposób wezwany.

(…)

Skoro więc człowiek idzie poprzez swoje ziemskie życie w taki lub inny sposób drogą cierpienia, zatem Kościół w każdym czasie, a szczególnie chyba w Roku Odkupienia – winien się spotykać z człowiekiem na tej właśnie drodze. Kościół, który wyrasta z tajemnicy Odkupienia w Krzyżu Chrystusa, winien w szczególny sposób szukać spotkania z człowiekiem na drodze jego cierpienia. W spotkaniu takim człowiek staje się „drogą Kościoła” – a jest to jedna z najważniejszych dróg.

(…)

CZYTAJ CAŁY TEKT

| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |  | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | PRZYPISY

VIII. ZAKOŃCZENIE

31. Jest to sens cierpienia równocześnie na wskroś nadprzyrodzony i na wskroś ludzki. Jest nadprzyrodzony, ponieważ zakorzenia się w Boskiej tajemnicy Odkupienia świata. Jest równocześnie głęboko ludzki, ponieważ człowiek odnajduje w nim siebie, swoje człowieczeństwo, swoją godność, swoje posłannictwo.

Cierpienie z pewnością należy do tajemnicy człowieka. Może nie tak jak on otoczone jest tą tajemnicą – tajemnicą szczególnie nieprzeniknioną. Sobór Watykański II dał wyraz tej prawdzie, że „tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego. Albowiem… Chrystus, nowy Adam, już w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości, objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie”. [100] Jeżeli słowa te odnoszą się do wszystkiego, co składa się na tajemnicę człowieka, to z pewnością odnoszą się w sposób najszczególniejszy do ludzkiego cierpienia. Właśnie w tym punkcie owo „objawienie człowieka samemu człowiekowi i okazanie mu jego najwyższego powołania” jest nieodzowne. Bywa też – jak o tym mówi doświadczenie – szczególnie dramatyczne. Kiedy jednak wypełni się do końca i stanie się światłem życia ludzkiego, jest też szczególnie błogosławione. „Przez Chrystusa… i w Chrystusie rozjaśnia się zagadka cierpienia i śmierci”. [101]

Kończymy niniejsze rozważania o cierpieniu w roku, w którym Kościół przeżywa nadzwyczajny Jubileusz związany z rocznicą Odkupienia.

Tajemnica Odkupienia świata jest w sposób przedziwny zakorzeniona w cierpieniu i wzajemnie – cierpienie znajduje w niej swój najwyższy i najpewniejszy punkt odniesienia.

Pragniemy ten Rok Odkupienia przeżywać w szczególnej łączności z wszystkimi, którzy cierpią. Dlatego trzeba, aby pod Krzyżem na Kalwarii znaleźli się wszyscy, którzy wierzą w Chrystusa, szczególnie ci, którzy cierpią z powodu swojej wiary w Niego, Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, aby ofiara ich cierpień przyspieszyła wypełnienie się modlitwy samego Zbawiciela o jedność wszystkich. [102] Niech przyjdą tam również ludzie dobrej woli, aby w miłości mogli znaleźć zbawczy sens własnego cierpienia i właściwą odpowiedź na wszystkie swoje pytania, ponieważ na Krzyżu znajduje się „Odkupiciel człowieka”, Człowiek boleści, który przyjął na siebie cierpienia fizyczne i moralne ludzi wszystkich czasów.

Wraz z Maryją, Matką Chrystusa, stojącą pod Krzyżem, [103] zatrzymujemy się przy wszystkich krzyżach współczesnego człowieka.

Przyzywamy wszystkich Świętych, którzy w ciągu dziejów byli szczególnymi uczestnikami cierpień Chrystusa. Prosimy, aby nas wspierali.

I prosimy Was wszystkich, którzy cierpicie, abyście nas wspierali. Właśnie Was, którzy jesteście słabi, prosimy, abyście stawali się źródłem mocy dla Kościoła i dla ludzkości. W straszliwym zmaganiu się pomiędzy siłami dobra i zła, którego widownią jest nasz współczesny świat – niech Wasze cierpienie w jedności z Krzyżem Chrystusa przeważy!

Wszystkim umiłowanym Braciom i Siostrom z serca udzielam Apostolskiego Błogosławieństwa.

W Rzymie, u Św. Piotra, 11 lutego 1984 roku, w dniu liturgicznego wspomnienia Matki Bożej z Lourdes, w szóstym roku Pontyfikatu.

Jan Paweł II

źródło: papiez.wiara.pl