Nie potrzeba chyba już dzisiaj, jak się wydaje, nikogo przekonywać o kolosalnym znaczeniu prawdy w życiu zarówno jednostek, jak i ludzkich społeczności. W swoim działaniu osoba ludzka jest na stałe wezwana do wchodzenia w relacje z innymi i do prowadzenia wzajemnego dialogu. W przeciwnym razie żadne społeczeństwo nie mogłoby ani zaistnieć, ani egzystować.
„Prawda was wyzwoli” (J 8,23)
W zasadzie nikt dzisiaj albo przynajmniej bardzo niewielu ludzi podważa w sensie teoretycznym normę dotyczącą konieczności mówienia prawdy. Jednocześnie jednak podkreśla się powszechnie zjawisko spiętrzenia kłamstwa zarówno w życiu jednostek, jak i całych społeczeństw, także w skali społeczności międzynarodowej. Taki stan rzeczy musi zatem budzić przekonanie o konieczności refleksji na ten temat. Można jednak mówić także o prawdziwym niepokoju wielu ludzi zatroskanych o kształt życia społecznego.
Norma moralna dotycząca prawdy jest sformułowana bardzo jasno i w sposób zrozumiały dla każdego zdrowo myślącego człowieka i brzmi: „Nigdy nie godzi się kłamać”. Skąd zatem biorą się trudności i to tak duże w tym zakresie?
Nie potrzeba chyba już dzisiaj, jak się wydaje, nikogo przekonywać o kolosalnym znaczeniu prawdy w życiu zarówno jednostek, jak i ludzkich społeczności. W swoim działaniu osoba ludzka jest na stałe wezwana do wchodzenia w relacje z innymi i do prowadzenia wzajemnego dialogu. W przeciwnym razie żadne społeczeństwo nie mogłoby ani zaistnieć, ani egzystować.
Jeśli człowiek jest ze swojej natury bytem społecznym, to z całą pewnością jest istotą stworzoną do komunikacji z innymi. Potrzeba uspołecznienia, żywo i spontanicznie odczuwana przez każdego z nas, jest dzisiaj niemożliwa do zaspokojenia bez nawiązywania kontaktów z drugim człowiekiem, bez komunikowania mu swojego wnętrza i możliwości odbierania całego bogactwa wewnętrznego płynącego ze strony innych.
Dlatego zarówno kulturę, jak i cywilizację dzisiejszą słusznie nazwa się kulturą i cywilizacją dialogu. Dialog zaś nie jest możliwy w inny sposób, jak tylko przez poczucie pewnej równości pomiędzy jego partnerami. Równość ta wynika ze wspólnego uczestnictwa wszystkich w naturze ludzkiej. W świetle przekonań chrześcijańskich jest ona nawet bardziej skutkiem wspólnego transcendentnego przeznaczenia wszystkich, to znaczy wezwania do godności synów Bożych. W praktyce oznacza to, że w komunikacji międzyludzkiej równość ma się tłumaczyć przez szacunek dla każdego, dla jego ludzkiej godności, co wynika bezpośrednio już z zasady sprawiedliwości.
Każdy człowiek ma prawo do szacunku ze względu na swoje człowieczeństwo, a nie dopiero ze względu na funkcje i role społeczne, jakie pełni. Podkreślić należy, że pozostając konsekwentnie na gruncie personalizmu, trzeba widzieć poszanowanie godności osobowej jako wypełnianie właśnie zasady sprawiedliwości, tej, która leży u podstaw istnienia i działania wszelkich społeczności, od małej społeczności rodzinnej poczynając, a na wielkiej wspólnocie narodów kończąc. Nie wymaga to nawet angażowania jeszcze wielkoduszności, płynącej z miłości. Zgodnie więc z zasadą sprawiedliwości, drugi człowiek ma prawo do mojego szacunku, ale ja także mam prawo do szacunku ze strony innych. Określa się to dzisiaj mianem jednego z podstawowych praw człowieka.
ks. Stanisław Skobel, UKSW
