Widziany tylko „oczyma wiary”

Jezus zmartwychwstały może być widziany tylko „oczyma wiary”. Nie oznacza to – jak sądzą niektórzy – że to wiara uczniów wykreowała fakty o ukazaniu się Jezusa, ponieważ to nie oni Go widzieli lub wierzyli, że widzieli, lecz sam Jezus ukazał się przed ich oczyma, zganił ich za ociąganie się w wierze i za to, że wątpią w Niego, uważając go za ducha. Oznacza to, że bez wiary nie można zaakceptować zmartwychwstania Jezusa.

Dlaczego Jezus, aby ukazać się po zmartwychwstaniu wybrał tylko uczniów, którzy byli z Nim w czasie Jego ziemskiego życia?

Przeczytaj: Czy Jezus naprawdę zmartwychwstał? 

Pojawiają się dwa pytania. Pierwsze: jeśli Jezus ukazał się swoim uczniom, to dlaczego nie uczynił tego w stosunku do innych osób? Czyż nie mógłby w ten sposób rozwiać wszelkich wątpliwości co do swojego zmartwychwstania? Kto mógłby wątpić w to, że naprawdę zmartwychwstał, gdyby ukazał się najwyższym kapłanom i mieszkańcom Jerozolimy? Drugie: wśród „śladów” pozostawionych po zmartwychwstaniu w historii ludzkiej najważniejszym jest ukazanie się Jezusa uczniom. Czy ten „znak” ma prawdziwą wartość? Sprawa jest bardzo ważna, ponieważ właśnie na świadectwach uczniów oparta jest wiara chrześcijańska. Odpowiedź na te pytania pozwoli zrozumieć lepiej całkowicie oryginalny charakter faktu zmartwychwstania.

Natura zmartwychwstania

Dlaczego Jezus zmartwychwstały nie ukazał się innym ludziom, tylko swoim uczniom? Powód tego tłumaczy apostoł Piotr w rozmowie z poganinem Korneliuszem, „człowiekiem sprawiedliwym i bogobojnym”, któremu głosił Ewangelię. Powiedział wówczas o Jezusie z Nazaretu: „Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych” (Dz 10,40-42). Dlaczego Bóg chciał, aby Jezus ukazał się nie całemu ludowi, lecz świadkom przez Niego wybranym?

Odpowiedź na to pytanie przedstawia się następująco: Jezus po swoim zmartwychwstaniu nie wrócił do wcześniejszego życia, tak aby wszyscy mogli Go zobaczyć, lecz wszedł w tajemnicę Boga, która jest niedostępna dla człowieka. Dlatego Jezus, realnie zmartwychwstały w swoim ciele, nie mógł być widziany przez wszystkich, lecz tylko przez tych, którym Bóg dał łaskę zobaczenia Go. Jest to łaska wiary.

Oznacza to, że zmartwychwstanie Jezusa nie przynależy do rzeczywistości ziemskich. Choć jest faktem realnym, który wydarzył się na tym świecie, to nie jest faktem z tego świata. Przynależy więc do rzeczywistości boskich, dostępnych jedynie poprzez dar wiary. Dlatego Jezus zmartwychwstały mógł być widziany tylko przez tych, którzy mieli wiarę. Lud Jerozolimy, a przede wszystkim jego przywódcy, którzy skazali Jezusa na śmierć, nie mieli wiary w Niego i nie byli do tego skłonni. Dlatego Jezus nie ukazuje się im, co więcej, nawet gdyby się im ukazał, nie mógłby być widziany ich cielesnymi oczyma.

Jezus zmartwychwstały może być widziany tylko „oczyma wiary”. Nie oznacza to – jak sądzą niektórzy – że to wiara uczniów wykreowała fakty o ukazaniu się Jezusa, ponieważ to nie oni Go widzieli lub wierzyli, że widzieli, lecz sam Jezus ukazał się przed ich oczyma, zganił ich za ociąganie się w wierze i za to, że wątpią w Niego, uważając go za ducha. Oznacza to, że bez wiary nie można zaakceptować zmartwychwstania Jezusa.

Dlatego historyk, który bada relacje o zmartwychwstaniu, może – więcej, musi – poddać je badaniu metodą historyczno-krytyczną, rozważając dokładnie świadectwa. Jeśli nie będzie miał aprioryzmów filozoficznych i ideologicznych, dojdzie do stwierdzenia, o którym mówiliśmy w poprzednim rozdziale. Odkryje mianowicie, że zmartwychwstanie Jezusa, mimo że nie jest dostępne samo w sobie metodą badań historycznych, to pozostawiło w historii „znaki”, których nie można inaczej wytłumaczyć, jak tylko rzeczywistością zmartwychwstania. Nie będzie jednak mógł pójść dalej i potwierdzić z całą pewnością, że Jezus naprawdę zmartwychwstał. Takiego stwierdzenia może dokonać tylko człowiek wierzący, poprzez dar wiary, dany mu przez Boga.

Dlaczego Jezus ukazał się tylko swoim uczniom?

Dlaczego Jezus, aby ukazać się po zmartwychwstaniu wybrał tylko uczniów, którzy byli z Nim w czasie Jego ziemskiego życia? Powodem jest fakt, że właśnie oni otrzymali zadanie bycia „naocznymi świadkami” tego, czego dokonał od chwili chrztu w Jordanie aż do swojej śmierci, tego, co powiedział i nauczał, a przede wszystkim Jego zmartwychwstania.

Ponieważ wiara chrześcijańska jest oparta na zmartwychwstaniu, konieczne było, aby uczniowie, mający być oficjalnymi świadkami przed ludźmi, mieli jego doświadczenie. Nie chodziło o byle jakie doświadczenie, niepewne i krótkotrwałe, lecz specjalne, absolutnie pewne i długotrwałe, tak aby ani oni, ani ci, którzy słuchali ich świadectwa, nie mieli żadnych wątpliwości co doprawdy o zmartwychwstaniu. Z tego powodu Jezus zmartwychwstały ukazuje się im nie tylko raz, lecz wiele razy w wielu miejscach – w zamkniętym domu, gdy byli w drodze, w górach, nad Jeziorem Genezaret i nie tylko w jednym dniu, lecz przez długi czas (ewangelista Łukasz mówi o 40 dniach). Jezus nie tylko ukazuje się uczniom, lecz rozmawia z nimi, wyjaśnia im Pisma odnoszące się do Niego, pokazuje im znaki po gwoździach i przebity włócznią bok, a w końcu je i pije z nimi.

Uczniowie mają więc absolutną pewność, że Jezus naprawdę zmartwychwstał, że jest teraz Żyjącym, Sędzią żywych i umarłych. Oni tego doświadczyli. Jest to doświadczenie wiary, a nie tylko czysto ludzkie przeżycie. Jest to fakt tak mocny, że potem oddadzą za niego życie, aby w ten sposób zaświadczyć o prawdzie. Właśnie na ich doświadczeniu chrześcijanin opiera się, wyznając swoją wiarę w zmartwychwstanie Jezusa.

Wartość świadectwa uczniów Jezusa

Postawmy teraz drugie pytanie: jaka jest wartość świadectw uczniów Jezusa? Czy nie było tak, że w dobrej wierze potwierdzali, iż widzieli Jezusa zmartwychwstałego, a w rzeczywistości oszukali się, nie widząc tak naprawdę nic poza halucynacjami i urojonymi wizjami? Opowiadania ewangeliczne, mówiące o ukazaniu się Jezusa uczniom, są sprzeczne, dlatego rzucają cień na prawdziwość ukazania się Jezusa.

Odnośnie do stwierdzenia, że uczniowie mogli sami się oszukać, należy dokonać trzech obserwacji.

Pierwsza: uczniowie Jezusa, a szczególnie Dwunastu, których znamy z Ewangelii, byli osobami zdrowymi, konkretnymi, zrównoważonymi, absolutnie nie byli to fanatycy i wizjonerzy. Nie sposób myśleć, że nagle wszyscy zaczęli mieć wizje.

Druga: nie można zakładać, że wszyscy jednocześnie cierpieli na halucynacje i to nie tylko raz, lecz wiele razy, w wielu miejscach i okolicznościach. Nie można więc twierdzić, że tego samego dnia urojone wizje miały kobiety udające się do grobu wczesnym rankiem, dwaj uczniowie idący do Emaus, wszyscy inni uczniowie zamknięci w Wieczerniku „z obawy przed Żydami”, a więc osoby znajdujące się w oddalonych od siebie miejscach i o różnej dyspozycji psychicznej i duchowej. Nie można twierdzić, że ta gorączka halucynacyjna, która miałaby zaatakować uczniów, trwała z przerwami 40 dni.

Trzecia: halucynacja lub fantastyczna wizja suponują, poza patologicznym stanem psychicznym, także intensywne myślenie o pewnym przedmiocie lub osobie i żywe pragnienie zobaczenia tego przedmiotu lub osoby. Uczniowie Jezusa nie myśleli wcale o tym, aby zobaczyć Jezusa. Byli oni przekonani, że wraz ze śmiercią Jezusa wszystko się skończyło, a ich oczekiwania mesjańskie upadły: „A myśmy się spodziewali – mówili dwaj uczniowie idący do Emaus – że On właśnie miał wyzwolić Izraela [z jarzma rzymskiego]. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało” (Łk 24,21) – i nic się nie wydarzyło!

Dlatego nie ma w uczniach żadnego pragnienia zobaczenia Jezusa. Przeciwnie, kiedy im się ukazał, poznali Go z trudem, bali się, że zobaczyli ducha. Dali się przekonać dopiero wówczas, gdy zaczął jeść w ich obecności (por. Łk 24,37-42). Możemy więc być pewni, że uczniowie Jezusa widzieli naprawdę Jezusa zmartwychwstałego, dlatego ich świadectwo jest w pełni wiarygodne.

Ewangelie, „Dobra Nowina” o Jezusie

Gdy chodzi o opowiadania ewangeliczne dotyczące ukazania się Jezusa, należy stwierdzić, że różnią się one między sobą dość znacznie, ponieważ należą do odmiennych tradycji. Są więc różnice nie tylko ogólne, lecz także w relacjach dotyczących tego samego wydarzenia. Na przykład Ewangelia Łukasza mówi jedynie o ukazaniu się Jezusa w Jerozolimie, milczy zaś o ukazaniu się Jezusa w Galilei. Mówią o tym natomiast Ewangelie Mateusza i Jana. Wszystkie Ewangelie mówią o kobietach, które wczesnym rankiem, w dzień po szabacie poszły do grobu, jednakże Marek i Łukasz mówią o trzech kobietach, Mateusz o dwóch, a Jan tylko o jednej. Mateusz i Marek mówią o jednym aniele, który ukazał się kobietom, natomiast Łukasz i Jan o dwóch.

Należy jednocześnie zauważyć, że cztery Ewangelie są zgodne co do głównego faktu, że Jezus ukazał się wiele razy, w różnych miejscach i okolicznościach, różnym uczniom, i że oni, choć z trudem, rozpoznali Go jako Jezusa, z którym żyli razem, a którego Piłat kazał ukrzyżować trzy dni wcześniej. Od Niego to otrzymali misję przepowiadania Ewangelii całemu światu i bycia Jego świadkami „aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).

Nie należy oczekiwać od Ewangelii absolutnej historycznej precyzji w najmniejszych szczegółach. Ewangeliści nie mieli zamiaru napisania historii Jezusa, jak uczyniłby to historyk naszych czasów, zważający nie tylko na całość, lecz także na dokładność szczegółów. Oczywiście, chcieli oni opowiedzieć fakty historyczne, to znaczy przekazać wiernie to, co Jezus powiedział i uczynił. Główne ich zamiary były jednak dydaktyczne i katechetyczne. Przekazali więc słowa i czyny Jezusa tak, by wzbudzić wiarę w Niego i umocnić nimi wierzących. Dlatego nie zapisali wszystkiego, co powiedział i uczynił Jezus, ani też nie troszczyli się zbytnio o szczegóły historyczne.

Oto dlaczego nie należy w Ewangeliach szukać opowiadania o życiu Jezusa wraz ze wszystkimi szczegółami, lecz głównie przepowiadania faktów, mających wzbudzić wiarę w Niego. Innymi słowy, Ewangelie są „Dobrą Nowiną”, że Bóg kocha ludzi i zbawia ich od grzechu i śmierci, dając życie, poprzez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu, Syna Bożego, który stał się człowiekiem.

Giuseppe de Rosa

źródło: liturgia.wiara.pl