Różaniec cz. 3 – tajemnice bolesne

Zatrzymajmy się przy kimś w trudnościach, by nie czuł się osamotniony w dźwiganiu swego krzyża. Przynajmniej możemy ofiarować modlitwę, zatrzymać na Nim nasze milczące, ale nieobojętne spojrzenie.

Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

Cierpienie duchowe było boleśniejsze od biczowania i przybijania do krzyża.

„A pogrążony w udręce modlił się jeszcze goręcej i pot wystąpił na Niego, jakby krople krwi spadające na ziemie” (Łk 22, 44).

„A przecież z największą trudnością oddaje ktoś życie nawet za sprawiedliwego (…). Bóg natomiast okazał miłość wobec nas przez to, że Chrystus umarł za nas wtedy, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 7 – 8).

Francuska mniszka dominikańska – mistyczka z XVII wieku bł. Agnieszka z Langeac –uważała, że to właśnie w Ogrodzie Oliwnym Jezus najbardziej cierpiał w swojej Pasji, widząc jej osobistą grzeszność, a przez to grzeszność człowieka. To właśnie cierpienie wewnętrzne Jezusa objawiło się Jego krwawieniem.

Mówiła ona, że przy biczowaniu czy ukrzyżowaniu, krew wypływała pod wpływem sytuacji zewnętrznej. Natomiast tak naprawdę, to cierpienie wewnętrzne, duchowe Jezusa było najboleśniejsze – z powodu świadomości grzeszności człowieka, w swej zranionej grzechem naturze.

Jezus w Ogrójcu zwracając się w modlitwie do Ojca mówi: „Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie” (Łk 22, 42). Pełnić „Bożą wolę”, nie wypływa tak po prostu samo z siebie. To walka o miłość, o drugiego, pozostawiając siebie w cieniu na dalszym planie.

Oczywiście łatwiej jest zdobyć się na dar ze swojego życia wobec kogoś bliskiego, kogoś, kogo się zna i kocha. Pan Jezus, jak mówi św. Paweł, „umarł za nas gdyśmy byli jeszcze grzesznikami”. Bóg oddaje swoje życie za swoje stworzenie, które powstało z Jego ręki, które zna w swej słabości, jak niesforne dziecko, bo je kocha bezwarunkowo.

Jesteśmy osobiście kochani i znani Panu Bogu, „jesteśmy Jego własnością”. Możemy to przyjąć lub odrzucić, ale Pan Bóg nie zniechęca się. Czeka, i z dala wypatruje naszego powrotu jak syna marnotrawnego, bo i tak jesteśmy Jego synem, córką, cokolwiek zrobiliśmy.

Nawet jak wewnętrznie szamocemy się z tym powrotem, przechodzimy swoje ludzkie codzienne „ogrody Oliwne”, to wiedzmy, że i w pewien sposób Pan Bóg też jakoś „szamoce się”, kiedy w końcu, Jego córka lub syn, zdecydują się już powrócić do Niego, Ojca. Stąd jest w gotowości na najmniejszy krok z naszej strony, JUŻ wybiega uprzedzając.

/ s. Ewa /

●  Biczowanie Pana Jezusa

Spójrzmy z łagodnością na siebie i innych.

„On nic złego nie uczynił” (Łk 23, 41); „dlaczego mnie bijesz?” (Jn 18, 23).

Jesteśmy bici i bijemy innych: językiem, spojrzeniem, krzykiem, milczeniem „karzącym”, myślą, gestem, obojętnością, dystansem czy też pisząc o innych źle itd. Tyle w nas przemocy, tyle zadajemy jej innym.

Tym bardziej potrzeba nam zbliżyć się do Pana, który „trzciny nadłamanej nie złamie i knota tlącego nie zgasi” (Iz 42, 3). Nawet jak w sprawach Boga Ojca okazał gniew wyrzucając przekupniów i ich towary ze świątyni Jerozolimskiej (por. Mk 11, 15 – 17), to jednak mówi o sobie, że jest łagodny i pokornego serca (por. Mt 11, 29).

Dlatego „spójrzmy na Niego a rozpromienimy się radością” (Ps.34, 6), by inaczej spojrzeć na siebie, Boga, tych, którzy nas otaczają, by patrzeć oczami Jezusa, nie oddawać złem za zło, nie nakręcać spirali zła. Spójrzmy z łagodnością, spróbujmy położyć na nas samych, na innych, nasz wzrok z miłością, pomimo wszystko.

Uczmy wpatrywać się w twarz Mistrza ukochanego, który tyle dla nas wycierpiał i za nas zniósł, bo nas po prostu kocha. Mimo wszystko.

/ s. Ewa /

●  Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

Wyszydzenie królewskiej godności Chrystusa. Najboleśniejsze jest to, że gdy aktorzy ośmieszali rzeczy święte, to reakcją widzów były salwy śmiechu.

„Żołnierze zabrali Jezusa ze sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: »Witaj królu żydowski«. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie.” ( Mt 27,27-30)

To ogromna miłość, Jezu, daje Ci moc znieść wszystko w cierpliwości dla zbawienia człowieka. Spraw, Panie, by wzruszyło się moje serce na ten straszny widok, kiedy ostre kolce ranią Twoją głowę, kiedy krew z ran głowy spływa po Twojej twarzy, kiedy kohorta naigrawa się z Ciebie, pluje na Twoją twarz.

Spraw, by Twoja miłość, wyrażona w tym wielkim cierpieniu, przenikała do mojego serca i czyniła mnie wiernym Twoim uczniem (uczennicą).

Panie, wzbudź ludzi, którzy poruszeni łaską, umocnieni Twoją Męką, zrozumieją co znaczą słowa Proroka: „…w Jego ranach jest nasze uzdrowienie.” ( Iz 53,5 )

Spraw, aby ci, którzy dzisiaj znieważają krzyż i w teatrach ośmieszają Twoją Boską godność, doświadczyli Twojej zbawczej mocy i miłosierdzia. Niech Twoja Męka otworzy ich serca na Twoją wielką miłość i wyzwoli z zaślepienia, pozwoli zrozumieć i odkryć posłannictwo i wielkość sztuki., prawdziwej sztuki.

Najboleśniejsze jest to, że gdy aktorzy ośmieszali rzeczy święte, to reakcją widzów były salwy śmiechu. Jezu, Ty się modliłeś: „ Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.”

/ s. Regina /

Dźwiganie krzyża na Golgotę

Nie zostawiajmy innym krzyża, którego sami nie jesteśmy w stanie unieść.

„I dźwigając krzyż, wyszedł na tak zwane Miejsce Czaszki” (Jn, 19, 17);

„Jedni drugich brzemiona noście” (Ga 6, 2).

Paradoksalnie życie jako dar Boga jest radością, ale może być i smutkiem, ciężarem, dźwiganiem „losu swego krzyża”. Bywa, że uginamy się pod ciężarem, zwłaszcza, gdy nie napotykamy na „Weroniki”, czy „Szymonów z Cyreny”.

Pan Bóg każdemu z nas zadał życie do przeżycia, i to możliwie dobrze, nawet jak niekiedy bywa trudno w wielu wypadkach określać to jako „brzemię moje jest słodkie a ciężar lekki”, jak przekazuje słowa Jezusa jeden z ewangelistów.

Ale nie jest to ironia, czy beztroska „nieznośnej lekkości egzystencji”. Nie żyjemy sami dla siebie, ani obok siebie. Często „współ-nosimy” i współcierpimy z życiem osób, które Bóg nam dał, idziemy ramię w ramię razem na tej samej drodze. Są i upadki, czasem nie mamy chęci czy siły wstać, ale właśnie ktoś zatrzymał się, by nas podnieść, bo „opóźniamy wspólny marsz”, zachęca do kontynuacji wspólnej drogi, że to ma sens.

Więc, chcąc nie chcąc, wsparci na kimś, wstajemy, i widzimy uśmiech na twarzach naszych współwędrowców. Kto wie, może już jutro to właśnie ja przystanę przed innym upadającym pod ciężarem swego krzyża i jakoś spróbuję mu pomoc wstać. I to jest wspólnota Kościoła.

Tylko nie wkładajmy czy nie zostawiajmy innym ciężaru krzyża, którego my sami nie jesteśmy w stanie unieść. Nawet jak niekiedy jesteśmy naprawdę sami, to nikt z nas nie jest „samotną wyspą”, i wierzmy w obecność Pana przy naszym boku, nawet jak Go „nie widzimy czy nie czujemy”. Spójrzmy na Pana, On nas już poprzedził na tej drodze, dźwigając krzyż naszych grzechów i niedoli ludzkich. I poprzez upadki i śmierć doszedł do Życia.

Zatrzymajmy się przy kimś w trudnościach, by nie czuł się osamotniony w dźwiganiu swego krzyża. Przynajmniej możemy ofiarować modlitwę, zatrzymać na Nim nasze milczące, ale nieobojętne spojrzenie.

/ s. Ewa /

Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa

Miłosierdzie Boże szuka ostatniej deski, po której mogłoby dotrzeć do oprawców.
(Rozważanie do poszczególnych Zdrowaś Maryjo… ).

1. „Ukrzyżowali Go, a wraz z Nim – z jednej i drugiej strony – jeszcze dwóch innych; Jezusa zaś w środku”.
I dziś jest Jezus umieszczany w środku między łotrami w tych, którzy służą Bogu. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinie śmierci naszej. Amen.

2. „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. A lud stał i przyglądał się.
Miłosierdzie Boże szuka ostatniej deski, po której mogłoby dotrzeć do oprawców. Niewiedzą, co czynią… Czy zbyt łatwo nie usprawiedliwiam obojętność wobec Słowa Bożego i nauczania Kościoła swoją własną obojętnością wobec prawdy?

3. „Czy Ty nie jesteś Chrystusem? Wybaw siebie i nas!”
Prawda milczy. Milczy wszechmogący Bóg na wszystkie bluźnierstwa historii, dusz, nauki i sztuki. Czy został Jezus skazany na śmierć z mocy grzesznych ludzi? Czy może i nie milczeniem pobożnych?

4. „Jezu, wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa”.
Kiedy Jezus w moim życiu nie dokonuje spektakularnego uciszenia burzy, nie wskrzesza we mnie zmarłego Łazarza, a pustka rozbrzmiewa w relacjach, wyznanie wiary w moc Jego Królestwa w moim życiu przywraca we mnie życie wieczne. W milczeniu i cierpliwości Jezus wydaje świadectwo o królestwie Bożym.

5. „Przy krzyżu Jezusa stała zaś Jego Matka, siostra Jego Matki, Maria, żona Kleofasa oraz Maria Magdalena”.
Milczenie, służba, ofiara. Do betlejemskiej groty przyszli pasterze, zwierzęta, przyszli królowie. Pod krzyż ofiarna miłość i służba. I w tedy „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy w swoim sercu i je rozważała.”

6. „Pragnę”.
„Ten, który poi źródła, został napojony octem, dawcę miodu nakarmiono żółcią. Ubiczowano Tego, który jest Przebaczeniem, skazano Miłosierdzie, wyszydzono Majestat, wyśmiano Cnotę, opluto dawcę deszczu (św. Augustyn)”.

7. „Ojcze, w Twoje ręce oddaję mojego ducha”. Potem powiedział: »Wykonało się«; po czym skłonił głowę i oddał ducha”.
Jezus posyła swojego Ducha w głębiny ludzkich serc w sakramentach Kościoła. Ilu z nas zbawionych Krwią Chrystusa lekceważy w sobie życie Boże?

8. „Będą patrzeć na Tego, którego przebyli”.
W Ukrzyżowanym Zbawicielu objawia się wybór człowieka i bezgraniczna miłość Boga. W sytuacji śmierci jesteśmy wezwani do okazywania chwały Boga. Czy dostrzegam w swoim życiu chwałę Boga w pieczęci wyciśniętej we mnie we chrzcie świętym?

9. Matka Bolesna w ramiona przyjmuje martwe ciało Słowa wcielonego. Ciało z Jej ciała. Kiedy Jezus umarł, Ona cierpi nadal. Jest początkiem Kościoła, którego zadaniem jest dopełniać braki cierpień Chrystusa, by wszyscy, którzy należą do niego, zostali zbawieni.

10. Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste ukrzyżowany zmiłuj się nad nami. I Ty, któraś współbolała, Matko Bolesna przyczyń się za nami. Amen.

/ s. M. Jacka /

/ info.dominikanie.pl /