Kapłaństwo Nowego Przymierza cz. 3

Jest sprawą niezwykle ważną, aby dostrzec te dwa rodzaje udziału w kapłaństwie Chrystusa, jakimi są kapłaństwo wspólne i kapłaństwo posługi, i nie sprowadzać ich do jednego. Dostrzeganie tylko kapłaństwa posługi prowadzi do odbierania Kościoła jako instytucji klerykalnej. Dostrzeganie jedynie kapłaństwa wspólnego prowadzi do zaprzeczenia widzialności i rozpoznawalności Kościoła w świecie. Do wiary bez religii, do religii bez Kościoła (jeśli jest to w ogóle możliwe). 

● Kapłaństwo wspólne

Kapłaństwo wspólne. Właśnie: wspólne. Sobór – oczywiście Sobór Watykański II – mówi: sacerdotium commune (KK 10). Tłumaczenie polskie brzmi jednak: kapłaństwo powszechne. Powszechne po łacinie byłoby: universale. Ale i papież w swoich dokumentach, w tym i w encyklikach, mówi: kapłaństwo powszechne. Katechizm Kościoła Katolickiego używa jednak, poza przytaczanymi tekstami Soboru, wyrażenia: kapłaństwo wspólne (np. 1268, 1547).

Zastanawia mnie zawsze: czy nazywanie przez Jana Pawła II tego kapłaństwa powszechnym jest po prostu konsekwencją takiego właśnie tłumaczenia konstytucji Lumen gentium na język polski, czy też świadomym wyborem Papieża, który przez określenie „kapłaństwo powszechne” chce powiedzieć coś więcej, niż mówi wyrażenie „kapłaństwo wspólne”. W książce U podstaw odnowy (Kraków 1972) Karol Wojtyła używa obu tych zwrotów. Mówi o wspólnym wszystkim ochrzczonym uczestnictwie w kapłańskiej władzy samego Chrystusa (s. 194). Tak jakby ochrzczeni przejmowali świadomie kapłańską odpowiedzialność każdego człowieka, właśnie odpowiedzialność właściwą kapłaństwu powszechnemu. Czytamy bowiem dalej w książce Karola Wojtyły, że w tej postawie ochrzczonych „wyraża się też powołanie osoby w samym swoim egzystencjalnym jądrze” (s. 196).

Jakkolwiek by było, trzeba mówić o udziale w kapłaństwie Jezusa przez chrzest – i udział ten jest wspólny wszystkim ochrzczonym: świeckim, duchownym, zakonnikom. To jest podstawowy i najbardziej wprost rozumiany udział w kapłaństwie Chrystusa. „Odnosi się to do wszystkich w Kościele, do kobiet jak i do mężczyzn, odnosi się oczywiście również do tych, którzy są uczestnikami »kapłaństwa urzędowego«, które ma charakter służebny” (Jan Paweł II, list apostolski O godności i powołaniu kobiety, p. 27).

Kapłaństwo służebne, jako różne od kapłaństwa wspólnego, nie jest jakimś wyższym stopniem w stosunku do niego. Jest innym udziałem w kapłaństwie Chrystusa. Wyznaczone jest przez inne zadania, jakie przed nim stoją. Ksiądz – biskup czy prezbiter – przyjmując święcenia, nie przestaje być chrześcijaninem. Tymczasem diakon, przyjmując święcenia prezbiteratu, przestaje być diakonem, a prezbiter, przyjmując święcenia biskupie, przestaje być „zwykłym” księdzem, prezbiterem. Prezbiter czy biskup pozostaje do końca życia chrześcijaninem, który jako ksiądz czy jako biskup ma realizować swoje chrześcijańskie powołanie. Innymi słowy, przyjmując święcenia i biorąc przez to na siebie zadania związane z kapłaństwem posługi, ma je realizować jako ochrzczony w sposób właściwy kapłaństwu wspólnemu.

Na czym polega realizacja kapłaństwa wspólnego? Na składaniu „duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1 P 2, 5). Na składaniu Mu samego siebie (por. K. Wojtyła, dz. cyt., s. 194). Tak jak Chrystus-Syn Boży oddał swoje życie Bogu-Ojcu.

To zadanie kapłaństwa wspólnego ma być realizowane w każdym konkretnym powołaniu chrześcijanina. Świecki ma w ten sposób żyć w małżeństwie, czy też samotnie, pracować, budować ludzką społeczność. Zakonnik ma w tym samym duchu oddawać siebie na żywą ofiarę (por. Rz 12, 1) i głosić wielkie dzieła Boże (por. Dz 2, 11; 1 P 2, 9), podejmując rady ewangeliczne. Kapłan „urzędowy”, a więc ksiądz lub biskup, ma spełniać swoje powołanie pasterza, nauczyciela i szafarza sakramentów, w duchu służby, miłości, poświęcenia siebie…

Tu staje się widoczne, na czym polega ów zasadniczy udział w kapłaństwie Chrystusa i że jest to udział wspólny: wszystkich ochrzczonych. Jeżeli kapłaństwo Chrystusa wyraziło się przede wszystkim w Jego oddaniu samego siebie w ofierze krzyżowej, to uczestnictwo w Jego kapłaństwie, nazywane kapłaństwem wspólnym wszystkich Jego wyznawców, polega na oddawaniu przez nich samych siebie Bogu w Chrystusie, w zjednoczeniu z Jego ofiarą złożoną na krzyżu. Przy tym ten udział w kapłaństwie Jezusa ma znaczenie zbawcze. Jeśli kto nie zrealizuje swego powołania – świeckiego chrześcijanina, zakonnika, duchownego – realizując kapłaństwo wspólne, to znaczy, jeśli w swym powołaniu nie odda się Bogu na ofiarę duchową, przyjemną Mu przez Chrystusa, to nie zrealizuje swego zbawienia.

W powrocie do świadomości kapłaństwa wspólnego, jaki dokonał się w naszym stuleciu, teologia, ale także oficjalne dokumenty nauczycielskie mówiły o kapłaństwie wiernych, w sensie wiernych świeckich, i o składanych przez nich ofiarach duchowych. Głosili to duszpasterze, można było o tym przeczytać w religijnych publikacjach. O kapłaństwie wiernych mówiono jednak (jeszcze niekiedy się mówi!) jako o niższym stopniu uczestnictwa w kapłaństwie Chrystusa w stosunku do „prawdziwego” kapłaństwa, jakie dają święcenia, też zresztą nazywane kapłańskimi. O kapłaństwie wspólnym mówiło się trochę tak, jakby to miała być swoista pociecha dla świeckich, którzy nie są czy też nie mogą być księżmi. Wy także macie -mówiono często tonem paternalistycznej pociechy – swoje kapłaństwo powszechne. Naprawdę jednak kapłanami jesteśmy my, księża.

Podobnie niezbyt na serio brano owe „ofiary duchowe”, o których czytamy w Liście św. Piotra. Prawdziwą ofiarą jest ofiara mszy świętej, którą składają księża, kapłani. Świeccy mogą składać ofiary duchowe. Mogą je składać „na patenie”, łącznie z ofiarą mszalną. Nazywano je jednak ofiarami jakby w cudzysłowie. Tak właśnie jak i kapłaństwo wiernych.

Takie podejście do kapłaństwa wspólnego i do duchowych ofiar zakwestionował przez swą naukę Sobór Watykański II i papieże okresu posoborowego, zwłaszcza Jan Paweł II. Przy całej istotnej różnicy między kapłaństwem wspólnym a kapłaństwem służebnym, kapłaństwo wspólne nie stanowi o podziale chrześcijan na świeckich i duchownych. Ci, którzy przyjmują święcenia, pozostają uczestnikami kapłaństwa wspólnego. Mają składać ofiary duchowe – siebie samych – wykonując swoją posługę księdza czy biskupa. Ten udział w kapłaństwie Chrystusa, nazywany dziś kapłaństwem wspólnym (w Nowym Testamencie nazywał się po prostu kapłaństwem), jest rzeczywistym i dla życia wszystkich chrześcijan podstawowym uczestnictwem w kapłaństwie Chrystusa. Duchowe dary – oddawanie samych siebie – jest rzeczywistym, zupełnie zasadniczym i zobowiązującym wszystkich chrześcijan udziałem w ofierze Jezusa Chrystusa, który oddał samego siebie Bogu Ojcu na krzyżu.

ks. Andrzej Zuberbier (1922-2000)

*** Były wykładowca Akademii Teologii Katolickiej (obecnie: Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie) i Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach.

/ opoka.org.pl /