Duchowość, dojrzałość, wolność (1)

1. Definicja i znaczenie sfery duchowej

Troska o rozwój sfery duchowej i o dojrzałość duchową jest ważniejsza niż troska o zdrowie fizyczne i psychiczne, o wykształcenie i status społeczny, o pracę zawodową i dobrobyt materialny. Człowiek pozbawiony duchowości nie jest w stanie w sposób świadomy i odpowiedzialny kierować pozostałymi sferami swego człowieczeństwa. Punktem wyjścia duchowości jest zrozumienie samego siebie. Duchowość to bowiem zdolność człowieka do zrozumienia samego siebie, czyli do znalezienia odpowiedzi na pytanie: kim jestem, skąd się wziąłem, dokąd zmierzam, w oparciu o jakie więzi i wartości mogę osiągnąć cel mojego życia. W konsekwencji duchowość umożliwia świadome kierowanie własnym życiem. Dzięki duchowości człowiek potrafi zająć świadomą i odpowiedzialną postawę wobec samego siebie i drugiego człowieka, wobec Boga i świata. Dojrzała duchowość prowadzi do dojrzałości w pozostałych sferach człowieczeństwa. Człowiek dojrzały duchowo nie tylko w sposób prawdziwy i pogłębiony rozumie własną tajemnicę, ale też ma szansę dojrzale przeżywać siebie i kontakt z innymi ludźmi, dojrzale kształtować więzi i wartości oraz postępować w odpowiedzialny sposób. Tylko człowiek duchowy potrafi myśleć, kochać i pracować.

Właśnie dlatego duchowość to dla człowieka kwestia życia lub śmierci. Człowiek pozbawiony duchowości jest podobnie bezradny i zagrożony, jak zwierzę pozbawione instynktów. Duchowość pełni rolę centralnego ośrodka sterowania życiem. Tym, czym hormony są w organizmie, świadomość w psychice a sumienie w moralności, tym duchowość jest w odniesieniu do całej egzystencji człowieka. Odmienne rodzaje duchowości (na przykład chrześcijańska, buddyjska czy ateistyczna) to efekt odmiennego sposobu rozumienia przez człowieka samego siebie oraz sensu swej egzystencji.

Niepokojącym znakiem naszych czasów jest fakt, że rozwój duchowy – podobnie jak kształtowanie dojrzałości w aspekcie moralności, religijności, wartości i wolności — jest ignorowany lub traktowany jako drugorzędny w dominujących obecnie systemach pedagogicznych. Żyjemy w czasach, w których u ludzi — zwłaszcza młodych – zanika tęsknota za rozwojem duchowym, albo tęsknota ta w ogóle się nie pojawia. Człowiek ponowoczesny to ktoś, kto chce raczej być kimś bogatym materialnie niż duchowo. Tymczasem świadome i odpowiedzialne pokierowanie własnym życiem wymaga zatroszczenia się o rozwój duchowy. Nie mogę przecież roztropnie kierować sobą i własnym życiem, jeśli nie wiem, kim jestem i dokąd zmierzam.

Zaniedbanie rozwoju duchowego wynika nie tylko z braku rozumienia duchowości i jej centralnej roli w kierowania życiem, ale też z faktu, że potrzeby duchowe nie są tak „krzykliwe” i tak bezpośrednio odczuwane przez człowieka jak, na przykład, potrzeby cielesne czy emocjonalne. Dziecko zwykle łatwiej poprosi rodziców o coś do zjedzenia niż o coś do przemyślenia. W naszych czasach wielu młodych ludzi wręcz boi się stawiania sobie pytania o to, kim są i po co żyją.

Jest to niezwykle groźna sytuacja, gdyż im bardziej dany człowiek jest niedojrzały i ograniczony duchowo, tym bardziej nie potrafi w rozsądny sposób korzystać z dobrobytu materialnego, jeśli nawet taki dobrobyt osiągnie. Innymi słowy posiadanie pieniędzy przez ludzi ubogich i powierzchownych w sferze duchowej jest groźne dla nich samych. Codzienne doświadczenie potwierdza, iż ludzie puści duchowo nie są w stanie korzystać z posiadanych środków materialnych w taki sposób, by się rozwijać, czyli by mądrze myśleć, dojrzale kochać i ofiarnie pracować. Przeciwnie, im są bogatsi materialnie, tym szybciej stają się egoistyczni i powierzchowni, tym jeszcze bardziej ubożeją duchowo. Okazuje się, że dla ludzi biednych duchowo dobrobyt materialny nie jest szansą rozwoju, lecz raczej drogą do krzywdzenia samych siebie oraz innych ludzi.

Wyraźnie można zaobserwować to zjawisko na Zachodzie Europy, gdzie już od kilkudziesięciu lat większość ludzi żyje w dobrobycie materialnym, któremu towarzyszy coraz większa pustka duchowa. Konsekwencją tego faktu jest coraz większa liczba osób chorych psychicznie, alkoholików i narkomanów, przestępców i samobójców, a także coraz większa liczba rozbitych rodzin, nieszczęśliwych dzieci i młodych ludzi, którzy nie są w stanie podjąć podstawowych zadań w małżeństwie, rodzinie, pracy zawodowej i społeczeństwie. Po raz kolejny potwierdza się prawidłowość obserwowana od tysiącleci: poszczególne osoby i całe cywilizacje rozpadają się i niszczą, jeśli stają się powierzchowne czy puste duchowo. Gdy pustce duchowej towarzyszy bogactwo materialne, to rozpad dokonuje się jeszcze szybciej i okazuje się jeszcze bardziej nieuchronny. Człowiek żyjący w dobrobycie materialnym łatwiej bowiem może się łudzić, że samo posiadanie pieniędzy wystarczy mu do tego, by być szczęśliwym. Nie ma zatem dla człowieka groźniejszej sytuacji niż tęsknota za dobrobytem materialnym, której nie towarzyszy tęsknota za dojrzałością i bogactwem duchowym.

Dopóki dana osoba nie rozwinie sfery duchowej, dopóty nie może zająć dojrzałej postawy wobec siebie, wobec świata i życia. Nie można przecież zająć dojrzałej postawy wobec rzeczywistości, nad którą dany człowiek nie zastanawia się i której nie rozumie. Duchowość okazuje się czymś niezastąpionym, gdyż człowiek nie może zrozumieć samego siebie z jakiejkolwiek innej perspektywy niż perspektywa duchowa. Jeśli, na przykład, ktoś kontaktuje się z samym sobą jedynie za pośrednictwem ciała, to ono nie może mu wyjaśnić tajemnicy ludzkiego życia, gdyż ciało nie wie, kim jest człowiek i po co żyje. Ciało nie jest świadome tajemnicy człowieka. Ono odczuwa jedynie swoje własne potrzeby i popędy. Pozostawione samemu sobie ciało staje się rodzajem nowotworu, który podporządkowuje sobie pozostałe sfery człowieka i żyje ich kosztem. Człowiek jedynie cielesny nie może zrozumieć samego siebie i nie może odpowiedzialnie kierować swoim życiem. Kto redukuje bogactwo własnego człowieczeństwa jedynie do wymiaru cielesnego, ten przesadnie koncentruje się na własnej cielesności i nieuchronnie poddaje się dyktaturze ciała. Człowiek cielesny kieruje się tym, co łatwiejsze, a nie tym, co wartościowsze. Taki człowiek ulega bezmyślności i nie chce rozumieć konsekwencji swoich zachowań.

Podobnie człowiek nie może zrozumieć samego siebie, jeśli czyni to poprzez pryzmat własnej psychiki. Skupia się wtedy na swoich subiektywnych przekonaniach lub doraźnych przeżyciach emocjonalnych. Psychika bowiem nie jest źródłem człowieczeństwa, ani źródłem prawdy o człowieku. Sfera ta jest intelektualną i emocjonalną reakcją człowieka na własną tajemnicę i własną sytuację życiową. Człowiek nie może zrozumieć samego siebie wtedy, gdy skupia się na własnej zdolności myślenia. Może wtedy zrozumieć jedynie swoje myśli i przekonania na własny temat, ale nie może zrozumieć samego siebie. Umysł ludzkie nie jest bowiem źródłem wiedzy o naturze i tajemnicy człowieka. Umysł może tę tajemnicę odkryć, ale nie może jej własną mocą wymyślić ani ustalić. Pozostawiony własnej spontaniczności umysł ludzki nie szuka prawdy o człowieku, lecz wygodnych dla danej osoby półprawd, a nawet iluzji. Człowiek, dla którego jego własne myślenie jest najwyższym i jedynym autorytetem, kieruje się tak zwaną logiką prywatną i przynajmniej czasami oszukuje samego siebie. W ten sposób pozbawia się szansy na zrozumienie samego siebie i na osiągnięcie prawdziwego rozwoju. Biedny jest człowiek, który w pełni się zgadza z własnym zdaniem na temat samego siebie i swojej tajemnicy.

Podobnie z perspektywy emocji człowiek nie może odkryć tego, kim jest i po co żyje. Człowiek skupiony na własnej emocjonalności nie wie, jaką postawę powinien zająć wobec samego siebie i wobec emocji, które przeżywa. Poddając się emocjonalnej spontaniczności szuka jedynie dobrego samopoczucia: natychmiast i za wszelką cenę. Nawet za cenę popadnięcia w dyktaturę emocji czy w śmiertelne uzależnienia chemiczne. Człowiek emocjonalny jest podobny do małego dziecka, które – używając terminologii Z. Freuda – kieruje się zasadą przyjemności zamiast zasadą realizmu.

Niezwykłością sfery duchowej jest fakt, że w tej sferze i tylko w tej sferze człowiek może zapytać samego siebie o własną tajemnicę nie z perspektywy cząstkowej (np. cielesnej czy psychicznej), lecz z perspektywy całego człowieka. W konsekwencji jedynie w sferze duchowej człowiek może znaleźć ostateczną odpowiedź na temat własnej tajemnicy, która stanie się podstawą zajęcia dojrzałej postawy wobec własnej rzeczywistości i własnego życia. Duchowość zaczyna się dopiero wtedy, gdy człowiek wznosi się ponad swoje ciało i ponad swoją psychikę, aby postawić sobie pytanie o całą swoją rzeczywistość: o to, jaki sens ma jego ciało i płciowość, jego myślenie i emocje, jego więzi i wartości, a także o to, jaki sens ma on sam i życie, które stało się jego udziałem.

… ciąg dalszy nastąpi

ks. Marek Dziewiecki

/ opoka.org.pl /